Mo Di Mi Do Fr Sa So
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30

Bezdomność w Brukseli - wspomnienie działalności Księżnej Izabeli du Bois d'Aische Czetwertyńskiej

03 1 bruks punkt inform konsult dSą tacy, którzy przyjechali tutaj niedawno, piją, śpią na ulicy, na dworcach czy stacjach metra i dają się okradać ze wszystkiego, a zwłaszcza z dokumentów tożsamości. Nie mając ani paszportu, ani dowodu osobistego nie mogą nic zrobić, pozostaje ulica i alkohol”.

          W 2008 roku przy Ambasadzie RP w Brukseli i Radzie Polonii Belgijskiej powstał Punkt Informacyjno - Konsultacyjny. Jego działalność skierowanajest do Polaków napotykających trudności w życiu na obczyźnie. Rozmawiamy z Izabelą du Bois d'Aische Czetwertyńską, społecznie pracującą w poradni oraz starającą się rozwiązywać problemy belgijskiej Polonii.

          - Co było powodem powstania poradni?
          - Inicjatorami jej powstania są: ambasador Sławomir Czarlewski i dr Zofia Kułakowska - specjalista w dziedzinie neuropediatrii. Pracując przez szereg lat w Belgii, panidoktor stwierdziła konieczność otwarcia takiego ośrodka. Wporadni pracuje dwóch psychologów, logopeda i koordynatorka projektu. Ja doradzam w zakresie pomocy społecznej. Przez pierwszych sześć miesięcy cały personel punktu pracował nazasadzie wolontariatu, by sprawdzić czy tego rodzaju placówka jest potrzebna. Okazało się, że tak. W ciągu pierwszego roku naszej działalności przyjęliśmy ponad 150 osób lub rodzin. Polska MisjaKatolicka ofiarowała nam lokal w budynku Szkoły Polskiej przy rue d'Angleterre 43-45, który doskonale nadaje się na działalność poradni, ponieważ rodzice na czas konsultacji, mogą pozostawić swoje dzieci w sali polskiego przedszkola pod opieką polskojęzycznej nauczycielki.


          - Z jakimi problemami Polacy mogą przyjść do poradni?

          -Punkt powstał z myślą o osobach, które mają trudności zadaptacją w Belgii, nie wiedzą jak się zorganizować, jak skorzystać z różnych instytucji, co należy zrobić, gdzie pójść. Niestety wciąż przyjeżdżają tutaj ludzie, którzy nie znają żadnego z tutejszych języków, ani francuskiego ani niderlandzkiego. Często Polacy nie wiedzą podstawowych rzeczy,jak choćby to, że jeśli ktoś pracował w Polsce i jest tam ubezpieczony, to może otrzymać w kraju Europejską Kartę Zdrowia. Następnie, po przyjeździe do Belgii udaje się z tą kartą do Mutuelle, czyli takiego urzędu ubezpieczeń i automatycznie otrzyma tam tzw. kartę SIS, z którą ma dostęp do tutejszych świadczeń zdrowotnych. Dużo osób o tym nie wie, a to jest niesłychanie ważne, zwłaszcza dla osób posiadających dzieci. Jest wiele rzeczy, które trzeba dobrze zorganizować, aby prowadzić tutaj normalne życie.
          - Na jakie głównie trudności napotykają Polacy w Belgii?

          - Do punktu przychodzą głównie kobiety samotnie wychowujące dzieci, poszukujące pracy, mające trudności wychowawcze z dziećmi, znoszące gwałt i przemoc w rodzinie, nie znające swoich praw ani urzędu, do którego mogą się zwrocić o pomoc. Mające trudności z właścicielam i wynajmowanych mieszkań, nie rozumiejące przychodzącej korespondencji. Często proszą o pomoc w przetłumaczeniu różnego rodzaju dokumentów, w odpowiedzi na list, czy w wytłumaczeniu niemożności zapłacenia rachunku. Do poradni, choć w mniejszości, przychodzą również mężczyźni. Poszukują pracy, ale wszczególności proszą o pomoc w rozwiązaniu problemu alkoholowego.
          - Wiem, że od dawna pomaga Pani bezdomnym Polakom w Brukseli.

          - Tak, od paru lat dużo zajmuję się bezdomnymi Polakami. Ci, którzy przyjechali tutaj w latach 80-tych, 90-tych, pracowali zawsze na czarno. Istniało takie błędne koło. Nie mogli otrzymać pozwolenia na pracę, bo nie mieli pozwolenia na pobyt, a nie dostawali pozwolenia na pobyt, bo nie mieli pracy. Nie mogli z tego błędnego koła wyjść, wyrzucali wszystkie dokumenty świadcząceo tym, że tutaj są. Pozbywali się wszelkich rachunków za elektryczność czy z pobytu w szpitalu, itp. Natomiast obecnie, by zalegalizować pobyt w Belgii, wymaga się jakiegoś dowodu potwierdzającego ile lat się tutaj przebywa, a oni nic nie mają. Wiek, choroba, wypadek na ulicy lub w pracy uniemożliwiło im pracę, pozbawiło mieszkania. Wstyd im było wrócić do kraju bez grosza i być ciężarem dla rodziny. Są tacy, którzy przyjechali tutaj niedawno, piją, śpią na ulicy, na dworcach czy stacjach metra i dają się okradać ze wszystkiego, a zwłaszcza z dokumentów tożsamości. Nie mając ani paszportu, ani dowodu osobistego nie mogą nic zrobić, pozostaje ulica i alkohol. Instytucje pozarządowe są w Belgii bardzo dobrze rozwinięte, jedni karmią bezdomnych, drudzy myją, jeszcze inni leczą, np. „lekarze bez granic", a jeszcze inni ich ubierają. Poprzez naszą pomoc staramy się nie dopuścić ich do „wejścia"w mentalność bezdomnych. W tym zakresie dużą pomoc otrzymujemy od konsulatu RP.
          - Bezdomni przyjmują pomoc?

          - Niektórzy przyjmują, niektórzy jej nie chcą. Ja wynajduję bezdomnych, a nawet oni mnie znajdują, bo już doskonale wiedzą do kogo się zgłosić. Dość regularnie chodzę do jednego ośrodka higieny. Bezdomni wiedzą, że ja tam przyjdę lub proszą dyrektora, aby do mnie zadzwonił. Tam robię z nimi wywiad. Kiedy stwierdzę, że dana osoba nie ma środków do życia, że jest to człowiek rzeczywiście bezdomny, to mu pomagam. Bezdomny, może otrzymać na rok od konsulatu bezpłatny paszport, który pozwoli mu wrócić do kraju lub znaleźć pracę i powrócić do normalnego życia.
          Każdego roku Rada Miasta Bruksela -Centrum organizuje w ratuszu ceremonię za zmarłych bezdomnych. Średnio jest ich około 50 osób rocznie, różnych narodowości. Wśród nich 4-5 Polaków. Sytuacja ta jest krzywdząca dla naszych obywateli i pragniemy ją zmienić.
          - Czy zdarzają się bezdomni z Siemiatycz i okolic?

          - Tak, zdarzająsię. Niedawno spotkałam bezdomnego z Siemiatycz.
          - Mieszka Pani od 50 lat wBelgii. Czuje się Pani Belgijką czy Polką?
          - I Polką i Belgijką. Jak jestem w Polsce, czuję się Polką, kiedy jestem w Belgii, czuję się Belgijką. Mam oba obywatelstwa.

          Izabela duBois d'AischeCzetwertyńskaurodziła
się w 1934 roku w Warszawie. W Belgii mieszka od roku1957. Pielęgniarka, przez wiele lat pracująca w zawodzie w belgijskich szpitalach. Organizator transportów ze sprzętem medycznym do Polski i na Białoruś. Prezes Rady Polonii Belgijskiej, laureatka pierwszej edycji konkursu „Polak Roku w Belgii" w 2007roku w kategorii „pomoc społeczna i charytatywna". Żona, matka pięciorga dzieci oraz babcia osiemnaściorga wnucząt!

          Iwona Sawicka, Głos Siemiatycz,fot. IS

          Przedruk - Aktualności, Bruksela 5 marca 2010

Copyright EUWP © 2015. All Rights Reserved.